MIEJSCE WYSTAWY - Modulart Art Studio, ul. Kalwaryjska 54. Kraków
CZAS TRWANIA - 16 maj 2026 - 30 maj 2026
WERNISAŻ - godzina 19.00
Są artyści, którzy całe życie doskonalą jedno. Bogusław Tober wybrał inaczej — od początku interesowała go granica między malarstwem a rzeźbą, i to, co się na tej granicy dzieje. Nie po to, żeby być oryginalnym, ale dlatego, że najwyraźniej ta właśnie przestrzeń — między płótnem a bryłą — jest miejscem, w którym ma coś do powiedzenia.
Skończył Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, uczył się rysunku, malarstwa i rzeźby u wybitnych profesorów. Ale to nie dyplomy definiują jego twórczość. Definiuje ją pewien uparty pomysł, który przewija się przez wszystkie jego prace: kolor nie jest dodatkiem do formy. Kolor jest formą.
Kiedy po raz pierwszy staje się przed rzeźbami Tobera, trudno uwierzyć, że to żywica. Materiał twardy, przemysłowy, niepodatny — a jednak formy, które z niego powstają, sprawiają wrażenie, jakby zastygły w pół ruchu. Jakby ktoś złapał za połę płaszcza, kiedy wiał wiatr, i zamroził tę chwilę na zawsze.
ELEMENT RED — wysoka na 140 cm, intensywnie czerwona bryła — nie daje chwili oddechu. Czerwień nie zdobi tej rzeźby, ona po prostu nią jest. Gdyby ją przemalować, przestałaby być sobą. Podobnie KOBALTOWA FORMA: ten głęboki, elektryczny błękit nie leży na powierzchni — on wypływa z wnętrza, jakby materiał sam tak zdecydował.
Najciekawsza w całym cyklu jest chyba BŁĘKIT Z TOREBKĄ. Na falującej, ciemnej, granatowej masie — organicznej, miękkiej w wyrazie — siedzi geometryczny czerwony sześcian. Ostry, kanciasty, zorganizowany. Coś jakby kamień na falach oceanu. To zderzenie dwóch logik — żywiołu i porządku — ogląda się jak rozmowę dwojga bardzo różnych ludzi, którzy jednak mają sobie coś ważnego do powiedzenia.
PTAK rozłożony nisko i szeroko, czarny z żółtymi plamami — wygląda jak coś, co rośnie, a nie zostało wykonane. RYBA z rytmicznymi liniami biegnącymi wzdłuż różowawej formy bardziej przypomina skrzydło niż rybę — i to jest w porządku, bo Tober nie ilustruje, tylko podsuwa skojarzenia. SKRZYDŁO w głębokiej fiolecie to z kolei rzeźba, która myśli o sobie jak o tkaninie — fałdy układają się tak naturalnie, że chce się dotknąć, żeby sprawdzić, czy są twarde.
Malarskie prace z cyklu Kreacji i Sen Kobiety to jakby odwrotna strona tego samego medalu. W rzeźbach kolor buduje formę
przestrzenną. W obrazach — przestrzeń jest konstruowana kolorem tak intensywnie, że płótno wydaje się za małe, żeby to pomieścić.
Kreacja 4 wiruje. Naprawdę — patrząc na nią, czuje się ruch, jakby kompozycja kręciła się wokół ukrytego środka ciężkości. Płaszczyzny barwne nachodzą na siebie, odpychają się, tworzą głębię bez żadnej klasycznej perspektywy. To nie jest obraz, który się przegląda — to jest obraz, w który się wchodzi.
Kreacja 6 jest ciemniejsza, bardziej dramatyczna. Jeśli pierwsza praca jest jak muzyka grana fortissimo z radością, ta jest jak ta sama muzyka grana z napięciem — jakby coś miało się za chwilę rozsypać. Sen Kobiety z dominującą czerwienią i głęboką zielenią ma z kolei klimat czegoś intymnego i gorącego — to obraz, który przywołuje odczucia, nie pojęcia.
Tober zadaje proste, ale trudne pytanie: co było pierwsze — kształt czy kolor? I nie odpowiada na nie wprost, bo odpowiedź byłaby nudna. Zamiast tego pokazuje dzieła, w których nie da się oddzielić jednego od drugiego.
Jego rzeźby są duże — 140, 160 centymetrów. Stoją w przestrzeni jak osoby, nie jak eksponaty. Nie można ich objąć wzrokiem z jednego miejsca, trzeba chodzić wokół. Obrazy też nie są małe — zajmują duże połacie ściany i nie pozwalają się ignorować.
To nie jest sztuka do zawieszenia nad kanapą. To jest sztuka, która zmienia pokój, w którym się znajduje. I chyba o to właśnie chodzi.
O najnowszych i nadchodzących Aukcjach Sztuki.
O nadchodzących Wystawach i wydarzeniach.
O najnowszych Pracach w naszych Katalogach.
FIRMA
DLA ARTYSTÓW
OBSŁUGA KLIENTA
Strona zrobiona przez Łafra Sp.z o.o