18.03.2021-03.04.2021

IMMAGINARIUM KURATORSKIE

do wystawy

Poranek i popołudnie

Kiedy dwóch chłopców bawiło
się w oddzielnych komnatach, żaden z nich nie przypuszczał iż,
schodząc w dół, po schodach na końcu korytarza, nie odnajdą
drogi do siebie.

 

Komnata nr1 – Układanka

W przydymionej, przycichłej sali,
pierwszy z nich maniakalnie przesuwał ruchome elementy kwadratów w
przestrzeni ograniczonej drewniana ramą.

Nieskończona liczba wariantów
końcowej układanki, jawiła mu się z każdym naciskiem dłoni, jej
gestem. Docierając do krawędzi zmęczenia, dodawał lub odbierał
barwę by dalej badać kolejne kompozycje.

W jego dłoniach kwadraty rosły,
malały. Czasem rozbiegały się jak spłoszone mrówki, to znów
pulsowały według własnego uznania. Zatracały swoją bazową
tożsamość.

Chłopiec czuł się odkrywcą nowych
konfiguracji. Form które były jedynie wypadkową procesów
adaptacyjnych do okoliczności zmiennych danych w przestrzeni
odczuwalnej.

 

Z czasem pod nogami chłopca zaczęły
piętrzyć się stosy płóciennych modeli tworząc podwaliny
przyszłego wystroju komnaty. Nurkował, odbijał się stopami od
podłogi, unosił się jak najwyżej łapiąc przypadkowe płótno i
przyklejał je do ściany.

Komnata nr 2 – Zabawa w chowanego

Napięte, pomiędzy płaszczyznami
ścian, liny przecinały ciało balansującego chłopca wzdłuż
linii kręgosłupa, bioder i krzyżowo rozpostartych kończyn. Jego
zawieszone ciało odczuwało lekkość. Z każdą przepływającą
falą powietrza, przenikały go drgania przestrzeni, światła,
dźwięku i kurzu. Kurz , zresztą unosił się w całej komnacie
stając się z czasem pryzmatem nasycającego go światła. Kanwą do
barwnych zabaw. Chłopcu podobało się uczucie zatracenia umysłu „
świadomego”, ułożonego w strukturach percepcji ustalonych
szablonów werbalnych i niewerbalnych.

To, w czym właśnie uczestniczył było
zabawą w chowanego. Fraktalne zapadanie się było jego udziałem.
Znikanie aż do ponownego wybuchu w nowym kształcie. Stawał się
znowu i znowu uporządkowanym piktogramem wydobytym z chaosu. Stawał
się zapisem dźwiękowym, czakrą uniwersum. Stawał się procesem
dążenia do samo-transcendencji dzieła.

( Uwaga ! – cały proces rejestruje
camera obscura zawieszona w kacie komnaty)

Wieczór

Wieczorem, schodząc w dół po schodach, obaj przekroczyli kolejne granice pogłębionych stanów, zapadając w sen.

Zofia Kubicka

Please wait while flipbook is loading. For more related info, FAQs and issues please refer to DearFlip WordPress Flipbook Plugin Help documentation.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.